Rubryka tekstów przygotowanych przez duchownych różnych wyznań

Pacjent jako osoba

Niniejszym numerem rozpoczynamy wydawanie biuletynu Polskiego Towarzystwa Opieki Duchowej w Medycynie (PTODM). Towarzystwo powstało, by wypracować standardy właściwej opieki duchowej pacjentów. Zwracając uwagę na najgłębsze duchowe pokłady pacjenta, stawia sobie za cel otoczenie go holistyczną i profesjonalną opieką na wszystkich płaszczyznach. Na wstępie konieczne jest naświetlenie, jak „zbudowany” jest człowiek. Pacjent to nie „przypadek kliniczny”, lecz żywa osoba – człowiek, którego wnętrze jest o wiele bardziej skomplikowane, niż przedstawiają go anatomiczne atlasy. To istota składająca się z trzech zasadniczych „części”.

Część pierwszą stanowi ciało (gr. soma) – biologiczna struktura człowieka. To nim przede wszystkim zajmuje się lekarz wraz z całym zespołem terapeutycznym, starając się o właściwe jego funkcjonowanie. Ciało posługuje się swoimi władzami – zmysłami, które umownie dzieli się na zewnętrzne i wewnętrzne. Do tych pierwszych należą: wzrok, słuch, smak, dotyk i powonienie; stanowią one swoiste „bramy” kontaktowania się danej osoby ze światem zewnętrznym. Do zmysłów wewnętrznych zaliczamy według klasycznego poglądu instynkt (samozachowawczy, seksualny), intuicję i wyobraźnię.

Głębszą część człowieka stanowi jego duch (lub też dusza – gr. psyche w znaczeniu filozoficznym, naturalnym). I ona posługuje się swoimi władzami – rozumem, wolą i pamięcią. Są to władze specyficznie ludzkie, które pozwalają na działania twórcze w zakresie kultury, nauki, sztuki oraz życia według wartości. Rozum jest władzą poznawczą, dzięki której człowiek odkrywa otaczający go świat oraz własne wnętrze. Tworzy sądy, idee i pojęcia abstrakcyjne, a także może „wznieść się” ponad czystą materię i dokonać refleksji nad sensem własnego istnienia. Z kolei wola jest władzą wykonawczną, dzięki której człowiek realizuje poszczególne czyny. Dąży do zamierzonego celu, podejmuje wysiłki w osiągnięciu określonego dobra itd. Na usługach rozumu i woli jest ludzka pamięć, stanowiąca swoistą „bibliotekę”, tzn. poszerzany ciągle zasób życiowego doświadczenia. Pamięć pomaga rozumowi w dokonywaniu coraz słuszniejszych wyborów, szczególnie na bazie dawnych zwycięstw lub porażek.

W tym miejscu należy wspomnieć jeszcze o uczuciach. Stanowią one pewien obszar człowieka, znajdujący się częściowo w sferze ciała, częściowo w sferze ducha (dlatego mówi się czasem o uczuciach niższych i wyższych). Uczucia zazwyczaj nie są zależne od ludzkiego rozumu ani woli; pojawiają się zwykle dość niespodziewanie i spontanicznie w wyniku różnych doznań (uczucie radości, szczęścia, zachwytu, przygnębienia, smutku, apatii itp.). Potrafią na nas oddziaływać z wielką mocą; czasem wręcz determinują nasze zachowanie. Niepoddane kontroli rozumu mogą doprowadzić do działań destruktywnych, np. rezygnacji z leczenia, kiedy nie ma ku temu racjonalnych podstaw. Dlatego mówi się czasem o konieczności „wychowania uczuć”. W naszej słowiańskiej tradycji uczucia odgrywają nietuzinkową rolę. To one leżą u podstaw działań szlachetnych (np. wzruszenie się czyjąś niedolą, współczucie wobec cierpiącej osoby, sympatia do ukochanej) lub osłabiają wolę, czego skutkiem może być np. brak determinacji w dążeniu do trudnego celu („słomiany zapał”), skłonność do obrażania się, mylenie miłości z chwilowym zachwytem itp. Sfera uczuć oraz ducha (psyche) stanowi szczególny przedmiot psychologii.

Trzecią i najgłębszą warstwą człowieka jest boska, nadprzyrodzona cząstka nazywana duszą (w znaczeniu religijnym; gr. pneuma). Ponieważ wielu, żeby nie powiedzieć większość pacjentów, zakłada jej istnienie, zastanówmy się krótko także nad jej rolą. Lekarz, nawet jeśli sam wyznaje światopogląd ateistyczny, nie może zignorować wewnętrznego świata chorego, dla którego prawda o istnieniu Boga zajmuje poczytne miejsce. Dusza otwarta jest na nadprzyrodzoność – na boskie działanie przenikające ciało i ducha. Jest jakby „z innego świata”. To poprzez nią człowiek wchodzi w relację z Bogiem dzięki trzem specyficznym władzom, zwanym w teologii cnotami boskimi (teologalnymi) – wierze, nadziei i miłości. Ich rola w granicznej sytuacji choroby jest niebagatelna. Sami pracownicy służby zdrowia najlepiej wiedzą, jak wiele wewnętrznej siły można nieraz znaleźć u pacjentów głęboko wierzących.

Lekarz swoim działaniem dotyka więc osoby – swoistego mikrokosmosu z wieloma „orbitami” i władzami. Podejmując działania terapeutyczne, nie może zapomnieć, że dotyczą one zarówno ciała, ducha, jak i duszy chorego. Leczenie farmakologiczne czy operacyjne, towarzyszenie w chorobie, przynoszenie ulgi w cierpieniu – wszystko to ma swoje głębokie reperkusje w całym wewnętrznym świecie pacjenta; stąd tak istotne jest kompleksowe (holistyczne) podejście do niego. Nieraz życzliwy gest, dobre słowo, poświęcony czas odnoszą o wiele większy skutek terapeutyczny niż podanie środka medycznego. Mogą bowiem zmotywować chorego do przejścia ze sfery „zmysłowej” czy „uczuciowej” na płaszczyznę ludzkich decyzji (rozumu i woli), co niejednokrotnie stanowi klucz do sukcesu. Ciało, duch i dusza nie są bowiem sobie przeciwstawne czy wzajemnie się wykluczające; współistnieją i wzajemnie się uzupełniają. Pacjent, tak jak każdy człowiek, jest jednością, lecz jednością złożoną, i dlatego wszystkie działania w sferze jego ciała mają wpływ na kondycję pozostałych jego warstw (ducha i duszy) i vice versa.

Jest osobą rozumną, samodzielną i odpowiedzialną; dzięki tym atrybutom jest podmiotem zdolnym do działania we własnym imieniu, dążąc do realizacji własnego projektu życia. Tak pojmowany nie stanowi przedmiotu paternalistycznego działania lekarza, lecz jest równorzędnym partnerem, zdolnym do podejmowania suwerennych decyzji. Taka wizja pacjenta wymaga, aby działanie podejmowane przez personel medyczny zmierzało ostatecznie ku jego dobru jako dobru całej osoby, nawet jeśli bezpośrednim obiektem terapii jest poszczególna tkanka czy organ.

Na koniec zastanówmy się, gdzie umiejscowiona jest opieka duchowa. Otóż dotyczy ona sfery najgłębszej duszy (lub, w przypadku osób niewierzących, obszaru transcendencji). Dlatego duchowość obejmuje – według PTODM – religijność człowieka, zwłaszcza jego relacje z Bogiem, a także zwyczaje i praktyki oraz życie wspólnotowe; poszukiwania egzystencjalne odnoszące się szczególnie do sensu życia, cierpienia i śmierci oraz do odpowiedzi na pytanie o własną godność i o to, kim się jest jako osoba; sferę wolności i odpowiedzialności, nadziei i rozpaczy, pojednania i przebaczenia, miłości i radości; wartości, którymi żyje człowiek, zwłaszcza jego relacje z samym sobą i z innymi ludźmi, stosunek do pracy, natury, sztuki i kultury, jego wybory w sferze moralności i etyki oraz „samo życie”. Duchowość jest istotną „częścią” osoby zarówno wierzącej, jak i niewierzącej. Opieka nad nią powinna być powierzona specjalistom opieki duchowej, świeckim lub/i duchownym. Jak zatem widać, inna jest rola psychologa, inna specjalisty opieki duchowej. Podczas gdy ten pierwszy dba o właściwy dobrostan psychiczny pacjenta (sfera ducha ludzkiego i uczuć), ten drugi zabiega o właściwe funkcjonowanie jego duszy (obszaru transcendencji).

ks. prof. Andrzej Muszała